Jego rubieże wyznacza horyzont, zapadający się gdzieś hen, w morzu. Może to właśnie sprawiło, że w Holandii na dobre zagościł kosmopolityzm i duch wolności.
Jeśli zatrzymywać się tu na dłużej, to tylko w Amsterdamie. Taka już uroda kraju: wszystko, co najciekawsze, znajduje się najwyżej o godzinę drogi od metropolii. A już broń Boże poruszać się tam samochodem: wystarczy chwila nieuwagi, by minąć punkt docelowy, nawet go nie zauważając.
Moi przyjaciele, bywali w świecie i w pełni anglojęzyczni r11; a w dwujęzycznej praktycznie Holandii to dla wędrowca warunek powodzenia r11; mimo wielkiej determinacji nie dotarli do Hagi. Najpierw nie rozpoznali nazwy siedziby rządu na rozjeździe autostrady prowadzącym do "Den Haag s-Gravenhage". Zanim zdali sobie sprawę, co minęli, zdążyli znaleźć się w innym malowniczym miasteczku. Wracając, trafili przejazdem do jeszcze innego malowniczego miasteczka r11; i włóczęga po holenderskiej prowincji wciągnęła ich na dobre. Nic dziwnego: "wyjazd" w znaczeniu "droga wyjazdowa" to po niderlandzku króciutkie słowo "Uit" r11; nie tyle wymawia się je, co wyćwierkuje z lekkim gwizdnięciem. I jak tu nie przegapić?
A przecież Holandia nie jest liliputem wśród innych państw europejskich, jednak rzecz w tym, że wszystko, co najciekawsze, znalazło się na zachodzie królestwa, na piędzi ziemi między Hagą a Utrechtem, między Alkmarem a Rotterdamem. Najlepszym rozwiązaniem są więc podróże pociągiem: wyjazd późnym rankiem z centrum Amsterdamu, by w godzinę później znaleźć się na miejscu. Odpadają kłopoty z korkami, parkingiem, słabo podświetlonym "Uit" i ustalaniem komu nie wolno napić się piwa do obiadu. A wieczorem powrót do metropolii, gdzie czas po zmierzchu można spędzić o wiele ciekawiej niż w którymkolwiek z szarobłękitnych prowincjonalnych miast.
Ruszać samochodem tym bardziej nie warto, bo ta forma podróży nie dostarcza przyjemności śledzenia zmian krajobrazu. W Holandii pejzaż jest bowiem niezmienny jak zagruntowane płótno. Josif Brodski, udowadniając po raz któryś, że poezję od prozy odróżnia nie tyle rym czy stopa metryczna, co stopień natężenia uwagi i koncentracji myśli, napisał: "Holandia to płaskie ziemie / Przechodzące ostatecznie w morze / którym też ostatecznie jest Holandia".
Morze, walka z nim i jego podbój stanowią istotę dziejów tego kraju i ukształtowały charakter narodowy jego mieszkańców. Kto szuka dowodów, powinien spojrzeć na gigantyczną, ciągnącą się w obie strony na wiele kilometrów tamę pod Rotterdamem, a następnie na poletka, zadbane jak dywan w pokoju gościnnym. I przypomnieć sobie, że w XVII wieku Amsterdam był najważniejszym, a już z pewnością najzamożniejszym miastem świata, zaś holenderscy żeglarze odkrywali wyspy Oceanu Spokojnego, w większości starć zwyciężając Anglików. Czy takie "wyjście w morze" mogło nie przyczynić się do umocnienia tu kosmopolityzmu i ducha wolności?
Jedyne "elementy wertykalne" na tej równinie to wieże kościołów. Na takim tle gotyk pociąga szczególnie r11; kiedy stoimy na przykościelnym placyku czy podziwiamy od środka żebrowanie obszernych, cichych, lekko wilgotnych naw.
Jaki kierunek obrać najpierw? W moim prywatnym rankingu jednodniowych wypadów pierwsze miejsce zajmuje Haarlem, o 14 minut drogi pociągiem od Amsterdamu. Miasto Fransa Halsa, jednego z najmądrzejszych realistów w dziejach malarstwa. Jego portrety zbiorowe rezydentów domów starców obojga płci to wielka porcja prawdy o rodzaju ludzkim i o ludzkiej kondycji. Tak będziemy wyglądać (jeśli się poszczęści) i ty, i ja. A zobaczywszy to, ruszasz na przechadzkę po miasteczku i dowiadujesz się, że każdy z ówczesnych rezydentów domów starców miał własny, odgrodzony niskim płotem tulipanowy ogródek, pokój z kuchnią i gotowalnią oraz ławeczkę u (osobnego) wejścia. Każdy z rezydentów domu starców! Czterysta lat temu!
Na drugim miejscu jest Lejda, skąd pochodził Rembrandt. Odziedziczyliśmy po nim dziewięćdziesiąt autoportretów r11; dowód na to, że wystarczy jeden człowiek, by dowiedzieć się wiele o całej ludzkości i że lustro, jeśli traktować je poważnie, jest bardzo dobrym narzędziem pozyskiwania wiedzy na swój temat. Lejda jest siedzibą najstarszej w kraju uczelni. W nagrodę za bohaterską obronę miasta przez zaciężnymi Hiszpanami Wilhelm Orański dał mieszczanom do wyboru dwa przywileje: uwolnienie od podatków lub ufundowanie przez księcia-protektora uniwersytetu. Domyślacie się państwo, co wybrali?
Trzecie miejsce to Delft, gdzie przed płótnem stał Vermeer. Wielbiciel postępu, urody życia, smaku i ogłady, ale też mądrej powściągliwości w okazywaniu uczuć. Malarz stanu trzeciego i jego cnót.
W pierwszej piątce zmieści się jeszcze zielona, spokojna Gouda i Alkmar, z ich piątkowymi targami serów, dwiema małymi paletami kolorów i zapachów. Razem starczy na tydzień. A zatrzymać się trzeba koniecznie w Amsterdamie r11; tam wolność cieszyła się wielkim poważaniem, gdy wielbiciele antyku zdążyli o niej zapomnieć, a reszta świata nie zdążyła jeszcze jej poznać.
Skocz do Forum:
Reklama
Logowanie
Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem? Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.
wieslaw63 29/12/2009 08:30 poszukuje pracy przy roślinach ,duże
doświadczenie
wieslaw63@gmail.com
kania817 13/02/2009 15:56 Z zona chcemy wyjechac do Holandii i znzlesc pewna prace? Pracowalismy przy zbiorach salaty i mandarynek. posiadamy prawo jazdy kat.B. Bardzo prosimy o pomoc i wyslanie ofert na E-meil dziadek128@aut
oliwa07 25/03/2008 16:44 Z chłopakiem chcemy wyjechać teraz do Holandii gdzie znaleźć pewną pracę? Bez ściemy bo raz nas oszukali...angielski komunikatywny...kto pomorze